Czy państwo rozwiąże nasze problemy

Pandemia zwiększyła znaczenie państwa w naszym codziennym życiu. Ma pomagać, wspierać, podejmować decyzje, a przede wszystkim wydawać pieniądze. Tak, jakby niewidzialna ręka rynku przestała obowiązywać.

Rosną wymagania wobec państwa. Już nie tylko ma gwarantować bezpieczeństwo, ale też wyrównywać szanse, pomagać biznesom, które znalazły się w tarapatach, odpowiada za wzrost cen i bezrobocie. Czy przyszło nam żyć w epoce nowego etatyzmu, gdy państwo odpowiada za wszystko i to ono, gdy mamy problemy, musi nam pomóc?

O powrocie etatyzmu Grzegorz Siemionczyk rozmawia w najbliższym „Plusie Minusie” z prof. Piotrem Korysiem, historykiem myśli ekonomicznej, a Eliza Olczyk przepytuje Stefana Kawalca – współtwórcę tzw. Planu Balcerowicza.

Jak sobie państwa z tym radzą? Jedne lepiej, inne gorzej, ale praktycznie we wszystkich krajach rozwiniętych standardem stały się rosnące wydatki publiczne. Oczywiście, nadmuchała je pandemia, ale i przed nią stale rosły. Nowe programy gospodarcze czy te związane ze spowalnianiem skutków globalnego ocieplenia – jak ten przedstawiony niedawno przez prezydenta USA Joe Bidena – niekoniecznie mają związek z pandemią. A ich koszty idą w biliony.

Kłopot w tym, że nie wszystkie problemy da się rozwiązać. Współczesny świat – z naciskiem na gospodarkę – jest skomplikowaną siecią zależności. Nie wszystkie, wydawałoby się sensowne lokalnie rozwiązania, będą skuteczne, bo żyjemy w najbardziej zglobalizowanym społeczeństwie w historii ludzkości. Nie da się też od tej sieci zależności po prostu odciąć bez skutków ubocznych.

Trudności z rozwiązywaniem lokalnych problemów, rodzą też konsekwencje natury politycznej. Sprawiają wrażenie, że politycy są nieskuteczni – bo faktycznie coraz trudniej rozwiązywać społeczne problemy. Stąd stopniowo spadające słupki poparcia większości nowych rządów. Kontestujący mają przewagę, a im więcej obiecują, tym większy zdobywają poklask. Prowadzi to do rosnącego populizmu. Ale o ile wybory wygrywa się obietnicami, to rządzenie nie jest już takie proste. Może stąd próby rozwiązywania problemów centralnym sterowaniem i drukowaniem pieniędzy. Tyle że to pierwsze jest nieefektywne, a to drugie karmi potwora, którego zachodni świat od dekad nie widział – inflację.

O nowym etatyzmie, roli państwa i społecznych oczekiwaniach rozmawiają Hubert Salik i Grzegorz Siemionczyk.

Ilustracja: Konrad Siuda

Hubert Salik
Prowadzący

Redaktor prowadzący „Plusa Minusa”, zapalony kibic koszykówki. Dziennikarz społeczno-ekonomiczny. Uważa, że motorem zmian społecznych są motywacje ekonomiczne, a cywilizację pcha do przodu to samo, co ją równocześnie degeneruje - niepohamowane ego jednostek.