Michał Wypij, poseł, kandydat KO na posła

Cały świat i cała Europa wiedzą, że w polskim rządzie, którego wicepremierem jest Jarosław Kaczyński, funkcjonował przemytnik. Zarabiał pieniądze i stworzył cały system wizowy – są na to dowody. To jest niespotykany skandal w skali świata - mówił gość Zuzanny Dąbrowskiej.

Polityk zapytany został między innymi o listę kandydatów do Sejmu w okręgu olsztyńskim. Jej liderem jest minister cyfryzacji Janusz Cieszyński.

- Jest tam wielu spadochroniarzy – ludzi, których my nazywamy turystami, ludzi przypadkowo skierowanych na Warmię i Mazury, która przez Prawo i Sprawiedliwość traktowana jest jako łup polityczny - powiedział Wypij. - Obserwujemy to z jednej strony z rozbawieniem, a z drugiej strony to pokazuje, jak partia u władzy traktuje moje województwo. Mam taką refleksję, że bardzo źle została przyjęta decyzja kierownictwa PiS, żeby tak traktować Olsztyn, żeby tak traktować Warmię i Mazury. Myślę, że się o tym przekonają werdyktem wyborców z Warmii i Mazur -  dodał. - My sobie żartujemy, że minister Janusz Cieszyński, który startuje z tutejszych list częściej bywał na wakacjach we Włoszech niż kiedykolwiek był w Olsztynie - zaznaczył. 

Jak powiedział polityk, „ma takie poczucie, że chodzi o zdobycie tylko i wyłącznie mandatu i immunitetu”. - Im więcej słyszymy o aferze respiratorowej, mam poczucie, że nie o mandat chodzi, ale właśnie o immunitet. Chodzi też o poczucie bezpieczeństwa, a także o to, że w ten sposób kierownictwo PiS zagwarantowało sobie fakt, że Janusz Cieszyński nie będzie sypał. Ci turyści z Warszawy często wiszą na każdym słupie, często w sposób nielegalny - stwierdził Michał Wypij. - Nieraz byłem świadkiem, jak zrywano przez cały dzień te plakaty, właśnie dlatego, że były powieszone w sposób nielegalny. Zwróćmy uwagę na to, że ministrowie, w tym także wiceminister MSWiA w sposób nielegalny wiesza swoje plakaty. To także świadczy o tym, jak PiS traktuje demokrację i moją Warmię i Mazury. Traktują ją wyłącznie jako łup, czasowo. Tylko po to, by uzyskać mandat, a w co najmniej jednym przypadku wiadomo, że chodzi o immunitet - dodał.

- Miałem okazję rozmawiać a wieloma wójtami, burmistrzami czy gospodarzami na Warmii i Mazurach i oni mają świadomość po co są te wszystkie programy – dlaczego pojawiają się ci spadochroniarze i rozdają te „wozy strażackie” - powiedział poseł, startujący z list Koalicji Obywatelskiej.  - Ale mają też świadomość tego, że dużo więcej tracimy na drożyźnie – na tym, że KPO nie zostało jeszcze przyjęte, że nie możemy korzystać z funduszy unijnych. Dla takiego województwa jak warmińsko-mazurskie takie pieniądze są bardzo ważne, bo mogą być szansą rozwojową dla całego regionu. Realnie politycy PiS szkodzą dziś mojemu województwu a rozdając wozy strażackie próbują to zakamuflować - podkreślił.

Polityk mówił w programie także o ogłoszonym przez Donalda Tuska Marszu Tysiąca Serc, który ma się odbyć 1 października. - Przeszedłem długą drogę i nie spodziewałem się, że tyle złych rzeczy zobaczę z bliska. Nie chciałem brać udziału w rozkradaniu kraju, nie dałem się kupić. Wiedziałem, że mój czas po tamtej stronie dobiegł końca. Dziś czuję się członkiem obozu, który wygra z PiS, podwójnie czuję się więc zmobilizowany, żeby wygrać te wybory - stwierdził Wypij. - Marsz 1 października jest bardzo ważny, dlatego, że ludzie powinni zobaczyć ilu jest ludzi dobrej woli i tych, którzy wierzą w zwycięstwo. Ja będę na tym marszu z moimi współpracownikami i przyjaciółmi, bo wierzymy, że możemy wygrać i zatrzymać te złe rządy - zaznaczył. 

Wypij odniósł się również do tego, że liderzy Trzeciej Drogi poinformowali, iż nie pojawią się na Marszu miliona serc. - To jest decyzja liderów innych partii. Ja nikomu z opozycji źle nie życzę. Będzie nas mnóstwo i to zrobi ogromne wrażenie. Po latach będą żałować ci, których nie było – że nie było ich w tym ważnym dniu, kiedy byliśmy razem i daliśmy sobie wzajemnie siłę, niezależnie od tego z jakiej partii opozycyjnej jesteśmy. Bądźmy razem i pokażmy, że nam zależy na przyszłości Polski. Moim zdaniem będą żałować, że ich nie było - powiedział. 

- Myślę, że najważniejszy obrazek z tego marszu i prawdziwa emocja, będą podobne do tych z 4 czerwca. Mnóstwo ludzi, morze flag Polski i UE i wiara w to, że wygramy. To ludzie wybiorą polski rząd. Jeszcze raz zwracam się do liderów partii opozycyjnych: będziecie żałować po latach, że was tam nie było, bo tam będą wszyscy, którym zależy na przyszłości Polski - podkreślił Michał Wypij. - 1 października zostawmy na boku partyjne interesy, poczujmy tę siłę, a później wróćmy do swoich okręgów wyborczych, kontynuujmy pracę i wygrajmy te wybory. A potem rządźmy mądrze i odpowiedzialnie, bo naprawdę jest co robić. To są trudne czasy dla Polski, potrzebujemy odpowiedzialnych liderów, którzy potrafią się porozumieć. Ale potrzebujemy też symboli. Tym symbolem byłoby gdyby 1 października pojawiło się milion osób i wszyscy liderzy opozycji demokratycznej. Żebyśmy byli razem - podkreślił polityk. - Są też sprawy, które należy załatwić i problemy, które należy rozwiązać. To jest szereg problemów, które łączy pewna wizja Polski. Wizja Polski, która powinna połączyć symbolicznie 1 października wszystkich, którym zależy na wolności, to między innymi bezpieczeństwo kobiet i rodzin. Te różnice programowe i niuanse są pewnym dodatkiem, elementem. Najważniejsze jest to, żeby uwierzyć, że możemy żyć w kraju wolnym, w którym nie będzie partyjnej propagandy. W kraju, w którym służby nie będą wykorzystywane do walki politycznej, w kraju, w którym kobieta może czuć się bezpiecznie - dodał polityk.  

Kandydat do Sejmu zapytany został także, co uważa o aborcji dozwolonej do 12. tygodnia ciąży bez podawania przyczyny. - Kiedy odmawiałem podpisania wniosku do TK, zwracałem uwagę na to, że demolując ten kompromis rozpoczniemy proces, który trudno będzie zatrzymać. Mówiłem też, że może to doprowadzić do tragedii, ale w życiu nie przypuszczałem, że do takich tragedii będzie dochodzić - powiedział Wypij. - Dziś musimy szukać rozwiązań, które zbudują nowy kompromis. To rozwiązanie ustawowe, o którym pani mówi jest dużo szersze i poważniejsze w podejściu do tematu. Jest dobrym punktem wyjścia do tego, żeby ten kompromis zbudować. To rozwiązanie powinno być poparte przez wszystkich poważnych ludzi - zaznaczył. - Niezależnie od wyborów, kobieta i rodzina musi czuć wsparcie państwa, a tego brakowało. Politycy woleli podejmować decyzję za kobietę, a tak naprawdę rola państwa powinna ograniczać się w pewnych momentach do tego, by być wsparciem i opieką - zaznaczył. 

Michał Wypij, poseł, startujący z list Koalicji Obywatelskiej, zapytany został także o nowy film Agnieszki Holland, „Zieloną Granicę”. - Nie widziałem, nie miałem czasu. Staram się wygrać te wybory i spędzać jak najwięcej czasu z ludźmi - przyznał polityk. - Nie rozumiem tego, że wicepremier zajmuje się filmem, którego nawet nie widział, zamiast aferą wizową. To jest sytuacja absolutnie bez precedensu - dodał. 

Powiedzmy wprost: w rządzie, którego wicepremierem jest Jarosław Kaczyński, pracował przemytnik. Zarabiał pieniądze i stworzył cały system wizowy – są na to dowody - powiedział Wypij. - Więcej będziemy pewnie mogli powiedzieć po wygranych wyborach, kiedy będziemy mieli dostęp do dokumentów. Ale dziś można powiedzieć jedno: cały świat i cała Europa o tym wiedzą, że w polskim rządzie funkcjonował przemytnik. Premier Morawiecki albo o tym nie wiedział albo na to pozwalał. Dziś nie jesteśmy w stanie nic więcej powiedzieć, bo minister Wawrzyk został ukryty przed opinią publiczną – rozumiem, że między innymi w obawie o to, żeby nie zaczął sypać - dodał polityk. - To jest niespotykany skandal w skali świata. Myślę, że skupiając się na tym filmie rząd chce odwrócić od tej sprawy uwagę. Wicepremier ds. bezpieczeństwa, który zajmuje się filmem, którego nie oglądał, wydaje się być człowiekiem skrajnie niepoważnym - ocenił Michał Wypij.

Powiedzmy wprost: w rządzie, którego wicepremierem jest Jarosław Kaczyński, pracował przemytnik. Zarabiał pieniądze i stworzył cały system wizowy – są na to dowody - powiedział Wypij. - Więcej będziemy pewnie mogli powiedzieć po wygranych wyborach, kiedy będziemy mieli dostęp do dokumentów. Ale dziś można powiedzieć jedno: cały świat i cała Europa o tym wiedzą, że w polskim rządzie funkcjonował przemytnik. Premier Morawiecki albo o tym nie wiedział albo na to pozwalał. Dziś nie jesteśmy w stanie nic więcej powiedzieć, bo minister Wawrzyk został ukryty przed opinią publiczną – rozumiem, że między innymi w obawie o to, żeby nie zaczął sypać - dodał polityk. - To jest niespotykany skandal w skali świata. Myślę, że skupiając się na tym filmie rząd chce odwrócić od tej sprawy uwagę. Wicepremier ds. bezpieczeństwa, który zajmuje się filmem, którego nie oglądał, wydaje się być człowiekiem skrajnie niepoważnym - ocenił Michał Wypij.

ow
Prowadzący