Robert Gwiazdowski, prawnik

Adam Glapiński nie sprawdził się jako prezes NBP – mówił gość Jacka Nizinkiewicza.

– Robił to, czego oczekiwał prezes Jarosław Kaczyński, a nie powinien tego robić – ocenił pierwszą kadencję Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP Gwiazdowski.

– Ważne jest co robi bank centralny i ważne jest co mówi jego prezes. Prezes Glapiński robił to, czego oczekiwał prezes Kaczyński, który prowadził politykę taką, aby przekupywać wyborców. Skutecznie. A NBP mu to ułatwiał, umożliwiał. Interwencje na rynku walutowym – przed pandemią – podczas których bank centralny osłabiał złotego, celowo osłabiał, to było nieporozumienie. Tylko ja nie przypominam sobie, aby wtedy makroekonomiści oponowali, bo to pasowało im do celu: jak złoty jest słabszy to eksport, PKB nam rośnie, wszystko było cacy – mówił Gwiazdowski.

– Jak już trzeba było dosypać pieniędzy na rynek z uwagi na pandemię, to prezes powinien był powiedzieć tak: jak tylko skończą się obostrzenia, to my zaostrzymy politykę fiskalną. A on mówił: rząd będzie tankował w nieskończoność. Jest coś takiego, jak oczekiwania inflacyjne – i one się zrealizowały. Stopy procentowe trzeba było podnosić wcześniej, ale nie w takim tempie, jak robi się teraz – dodał ekspert w dziedzinie podatków.

A czy inflacja w Polsce jest winą wyłącznie prezesa Glapińskiego?

Czy w takim razie należy zabrać Polakom 500plus?

– Inflacja zeżre 500plus i nie będzie z nim już kłopotu – odparł Gwiazdowski. – Ja bym oczywiście wolał, aby obniżono opodatkowanie pracy i żeby ta ulga wiązała się nie tylko z posiadaniem dziecka, ale również z pracą – dodał. – 500plus na pierwsze dziecko w sytuacji, w której jedno dziecko w każdej rodzinie i tak się rodzi, to było czyste przekupstwo wyborcze. 13 emerytura? Dokładnie to samo. 14 emerytura? Dokładnie to samo – podsumował.

– Politycznie z 500plus nie da się już nic zrobić. Zeżre je inflacja – zaznaczył.

Avatar
Prowadzący