Bogdan Borusewicz, wicemarszałek Senatu

Spodziewam się wspólnego stanowiska (PiS i opozycji) ws. wprowadzenia pewnych restrykcji, jeśli chodzi o COVID. Rząd tych restrykcji nie wprowadza - mówił gość Zuzanny Dąbrowskiej.

W środę ma dojść do spotkania marszałek Sejmu z opozycją, którego tematem ma być projektu przepisów służących walce z epidemią koronawirusa, którą PiS miałby przyjąć przy współpracy opozycji.

W spotkaniu z marszałek Elżbiety Witek wezmą udział przedstawiciele opozycyjnych klubów i kół parlamentarnych. Witek nie będzie rozmawiała z opozycją o żadnym konkretnym projekcie ustawy lecz o ewentualnej możliwości przyjęcia takich przepisów ponad podziałami partyjnymi. Chodzi m.in. o regulacje pozwalające sprawdzać pracodawcom, który z ich pracowników jest zaszczepiony.

- Ustawa, która byłaby pierwszym krokiem, dość łagodnym, umożliwiająca pozyskanie pracodawcom informacji kto jest zaszczepiony, a kto nie, myślę, że powstanie. Jest konieczna. Ludzie chorują coraz bardziej, fala nadal trwa, nie wiadomo na jakim poziomie się zatrzyma. Rząd nie wprowadza restrykcji, ponieważ się boi narazić własnemu elektoratowi. To, gdzie Polacy nie chcą się szczepić, pokrywa się z miejscami, gdzie PiS wygrywa w wyborach - mówił senator.

A czy opozycja powinna przyjąć część odpowiedzialności za restrykcje, popierając wprowadzanie niepopularnych rozwiązań?

- Opozycja jest odpowiedzialna i powinna to pokazać, także w tej kwestii. Jeżeli rząd boi się, albo nie ma większości, a w tym przypadku i boi się, i nie ma większości, to opozycja powinna spowodować, aby zostały wprowadzone pewne restrykcje, które ograniczą tą falę epidemii - odpowiedział Borusewicz.

- Jestem pewny, że opozycja zachowa się odpowiedzialnie - dodał.

Senator był też pytany o kryzys na granicy polsko-białoruskiej. - To co się dzieje na granicy Polski z Białorusią to jedna z trzech najważniejszych dla Polski kwestii: pierwsza to pandemia COVID, druga to sprawa ataku (Aleksandra) Łukaszenki na polską granicę, a trzecia to galopujący wzrost cen - mówił Borusewicz.

- Zagrożenie dotyczy nacisku politycznego na Polskę i UE przy pomocy sztucznie stworzonej migracji. To nie jest naturalny szlak, wiemy, że do Białorusi Łukaszenko i jego służby ściągają chętnych do bycia w UE - przekonywał senator. - Dyktator powinien otrzymać odpowiednią odpowiedź. Ja uważam, że jeśli ta sytuacja nie ustąpi, powinna być odpowiednia reakcja w postaci zablokowania ruchu towarowego z Białorusią. To możemy zrobić bez konsultacji, bo nadal na granicy jest niespokojnie - przekonywał senator.

A czy Polsce w związku z sytuacją na granicy z Białorusią może grozić konflikt zbrojny? - Nie, jakiś konflikt na szerszą skalę nam nie groził i nie sądzę, aby nam groził w najbliższym czasie - odparł Borusewicz.

Prowadzący