Prof. Krzysztof Simon, dolnośląski konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych

Część Polaków nauczyła się pokory, wytrwałości, przestrzegania zasad. Ale to jest tylko pewien procent. Dalej część nie czuje się związana ze społeczeństwem, wszystko lekceważy, przenosi zakażenia na innych - mówił gość Jacka Nizinkiewicza odpowiadając na pytanie czego Polacy nauczyli się po roku trwania pandemii.

- Wariant brytyjski nie przejechał morze, tylko przyleciał z Polakami. Pacjenci którzy leżą w naszych szpitalach nie zakazili się od myszki czy szczurka, tylko zakazili się od innych osób, które jawnie kpią i nie przestrzegają zaleceń rządowych. My ledwo żyjemy, miejsc w szpitalach nie ma, a ludzie przenoszą zakażenia na innych - świadomie czy nieświadomie. To niewyobrażalna głupota. Do tego dochodzą te sprawy z kościołami, których ja zupełnie nie rozumiem - mówił prof. Simon.

- Jak najmniej osób (w kościołach - red.), wierni na zewnątrz - apelował prof. Simon.

- Ale żeby gromadzić ludzi w kościołach? To są absurdy epidemiologiczne. Żyjemy w XXI wieku, a mówią do nas ludzie, którzy żyją w wieku XVII - oburzał się prof. Simon.

- Ja zrobiłbym ogólnie takie zalecenie - 5 osób w kościołach - mówił prof. Simon.

- W święta osoby, które przeszły COVID-19, zaszczepiły się, mogą się spotykać. Pozostali nie powinni tego robić - powinni pozostać w domu, ograniczyć kontakty. Ludzie, ratujcie swoje życie. U nas pacjenci czekają, aż się zwolni łóżko - ale nie, że kogoś wypiszemy, tylko że ktoś umrze - mówił lekarz.

- Potrzeba wzajemnego zaufania między władzą a społeczeństwem - tak prof. Simon odpowiedział na pytanie co zrobić, aby uniknąć czwartej fali epidemii w Polsce. - Po drugie przestrzeganie restrykcji obowiązujących i egzekwowaniu tych restrykcji - kontynuował.

Prof. Simon mówił też, że w Polsce nie ma obecnie lockdownu, obowiązują obostrzenia. - Lockdown to blokada kraju, tak niektóre kraje robią. Gdy jest lockdown siedzimy w domu - tłumaczył.

Prowadzący